Żurek o swych skandalicznych słowach: To była figura retoryczna
Tuż po wyjeździe do Budapesztu i wywołanej tym faktem burzy wśród polityków obozu rządzącego, były minister sprawiedliwości przekonywał, że przebywa za granicą, bo chce "oprzeć się bezprawiu", a do Polski wróci natychmiast, gdy uzna, że sądy i prokuratura działają niezależnie od władzy. Deklarował, że wróci "w ciągu kilku godzin", jeśli spełnione zostaną m.in. warunki dotyczące losowego przydziału spraw sędziom, przywrócenia odwołanych prezesów sądów oraz odsuniętych sędziów wydziałów karnych. Domagał się również przywrócenia legalnego prokuratora krajowego.
Do sytuacji odniósł się wówczas Waldemar Żurek. Minister ostro skrytykował formę wystąpienia Ziobry, nazywając je "cyrkiem" i "żenującą komedią", a także stwierdził, że zachowanie byłego szefa resortu to "tchórzostwo". Największe emocje wywołała jednak jego deklaracja: – Naprawdę, gdybyśmy chcieli, to byśmy go w bagażniku przywieźli. Służby na całym świecie robią takie rzeczy, nic nowego. Ale my stosujemy prawo i jego reguły – mówił Żurek.
Żurek: Figura retoryczna
Słowa ministra sprawiedliwości wywołały wówczas spore kontrowersje. Do głośnej wypowiedzi nawiązano w dzisiejszy programie TVN24, którego gościem był Żurek.
– Kwestia z bagażnikiem była figurą retoryczną i proszę pamiętać, co powiedziałem. Są służby, które przywożą ludzi w bagażniku i robią to zgodnie z prawem danego kraju. Nikt mnie nie namówi na takie działanie, ja będę działał zgodnie z literą prawa – stwierdził Waldemar Żurek w "Rozmowie Piaseckiego" TVN24.
Polityk nawiązał również do wypowiedzi byłego prezydenta Andrzeja Dudy, który stwierdził, że sam Żurek "za gruby jest", by się zmieścić w bagażniku.
– Cieszę się, że prezydent Duda już przynosi wstyd tylko sobie, bo kiedyś przynosił nam wszystkim. Może sobie powinien kupić większy samochód, tak odpowiem mu cynicznie – stwierdził w odpowiedzi minister sprawiedliwości.